czwartek, 29 października 2015

Chcieć to móc, czyli mały kopniak motywacyjny


Mam dziś dla Was konkretną dawkę motywacji :)

Poznajcie Wiolę, 38 letnią mamę, żonę, kobietę pracującą. Wiola, tak jak każdy, ma wypchany po brzegi grafik, ma obowiązki i nieplanowane zmiany w codziennym rozkładzie jazdy, które życie utrudnić potrafią.

Jednak nie przeszkodziło jej to w osiągnięciu, moim zdaniem, czegoś niebywałego!


Nie regulujcie odbiorników, żaden błąd się tu nie wkradł ;)


Na początku miała cel jak każda osoba z nadmiarem kilogramów w kieszeniach - schudnąć. Nie trudno się domyśleć, że ten proces to nie picie szampana z truskawkami. Wiele osób niestety odpuszcza, gdy nie widzi szybkich efektów. Inni osiągają założony cel i go pielęgnują. Wiola widząc efekty stwierdziła, że “sky is the limit” pociągnęła za wszystkie sznurki, przełamała bariery, chciała udowodnić sobie samej, że potrafi więcej. Postanowiła pracować nad swoją sylwetką w kierunku zawodów Bikini Fitness i próbować swoich sił na Mistrzostwach Polski juniorów i weteranów. Jechała z nastawieniem zgarnięcia wyłącznie nowego doświadczenia do swojego życiorysu. Z czym wróciła?
Przeczytajcie moją rozmowę z Wiolą :)


Jagodowy Fit Styl: Czy niemożliwe istnieje ?
Wiola: Jasne, że istnieje. Jednak wszystko zależy od podejścia. Jeśli czegoś bardzo chcesz i dążysz do tego (oczywiście nie za wszelką cenę), praktycznie wszystko jest możliwe. Nieraz widząc swoje odbicie w lustrze, myślę "to niemożliwe, żebym wyglądała tak jak teraz", a jednak! Chodzi mi o to, że jeśli czegoś się tak bardzo chce np. super formy, to jest to do zrobienia, tylko trzeba czasu, ogromnej cierpliwości i świadomości niejednokrotnych wyrzeczeń.


Jagodowy Fit styl: Potrafisz sobie przypomnieć ten przełomowy moment, w którym postanowiłaś pożegnać się ze zbędnymi kilogramami?
Wiola: Tak, to było w 2010 r, kiedy po badaniach lekarskich okazało się, że mogę mieć bardzo poważne problemy zdrowotne, jeśli nic z sobą nie zrobię.


Jagodowy Fit Styl: Czy od początku pracowałaś nad sobą w celu startu w zawodach?
Wiola: Nie, początkowo miało być tylko na zasadzie schudnięcia i poprawy ogólnej kondycji. Pomysł o wystartowaniu w zawodach zrodził się rok temu. Była to spontaniczna decyzja na zasadzie “a czemu nie, fajnie by było spróbować”. I od tamtego czasu pracowałam systematycznie na formę startową.


Jagodowy Fit Styl: Co było dla Ciebie najtrudniejsze, zacząć pracę nad swoim ciałem czy wytrwać w postanowieniach?
Wiola: {śmiech} Najtrudniejsze jest chyba trzymanie diety, bo jeśli nie trzyma się diety nie ma efektów; co za tym idzie, oddalam się od spełnienia marzeń. Ale treningi też są ciężkie, trzeba pokonywać swoje słabości, to jest walka z samym sobą. Kiedy jest się na deficycie kalorycznym, każdy wysiłek sprawia trudność, do takiego stopnia, że czasem miałam ochotę z tym skończyć, poddać się, położyć spać i.t.d


Jagodowy Fit Styl: Jak udało Ci się pogodzić treningi z codziennością (praca, dom, dzieciaki i inne obowiązki)?
Wiola: Dobra organizacja ponad wszystko. Na szczęście mam taką pracę, która nie koliduje w żaden sposób z obowiązkami domowymi, dziećmi i hobby. Ponadto nigdy nie szukałam wymówek, ja szukałam sposobu aby to wszystko razem pogodzić.


Jagodowy Fit Styl: Miałaś chwile zwątpienia? Jak sobie w takich momentach radziłaś?
Wiola: Jasne ze miałam, nawet na 5 minut przed wyjściem na scenę {śmiech}. W takich chwilach bardzo ważne jest wsparcie bliskich. Dzięki mężowi, trenerce i znajomym, jakoś ten okres przetrwałam. Dzięki ich pomocy jestem pewna, że chcę nadal trenować i startować w kolejnych zawodach. Ponadto stojąc na scenie towarzyszy takie fantastyczne uczucie, że wszystkie te złe chwile zwątpienia mijają.


Jagodowy Fit Styl: Co Cię motywowało, nakręcało żeby iść dalej i nie złamać się?
Wiola: Co mnie motywowało, hmmm, chyba ambicja, ponieważ jak coś robię to robię to na 100% albo nie robię tego wcale. Ponadto bez wątpienia moi bliscy, znajomi i trenerka.


Jagodowy Fit Styl: Czego oczekiwałaś jadąc na zawody?
Wiola: Niczego, to było spełnienie moich marzeń bez względu na wynik.


Jagodowy Fit Styl: Pierwsza myśl, gdy usłyszałaś, że jesteś w finale?
Wiola: Pierwsza myśl? Ha ha ha, nie wierzę!


Jagodowy Fit Styl: Czy sport w jakiś sposób ukształtował Twój charakter. Sprawił, że jesteś bardziej zdyscyplinowana, konsekwentna w działaniu, zorganizowana?
Wiola: Oczywiście. Sport kształtuje nie tylko ciało, ale charakter przede wszystkim. Trzeba być konsekwentnym i systematycznym. Wychodzę z założenia, że jeśli czegoś chcesz to robisz to porządnie albo nie robisz tego wcale. Nie ma czegoś takiego jak “mieć ciastko i zjeść ciastko”. Przykładowo, nie można trzymać diety na 70% i liczyć, że sylwetka się ukształtuje - to oszukiwanie samego siebie. Dieta i treningi muszą być na 100%


Jagodowy Fit Styl: Co mogłabyś poradzić osobom, które tak jak Ty kiedyś, są dziś na starcie zmagań o swój cel?
Wiola: Nie poddawajcie się! Walczcie o swoje marzenia, bo one naprawdę się spełniają, tylko trzeba im pomóc. Trzeba zrobić absolutnie wszystko co w naszej mocy, aby je zrealizować, żeby potem nie można było sobie nic zarzucić.


Jagodowy Fit Styl: Co dalej? Jaki teraz jest Twój cel?
Wiola: {śmiech} Co dalej? Oczywiście dalej będę trenować, trzymać dietę, startować w zawodach - nie będę jeszcze zdradzała tajemnicy w których. Na dzień dzisiejszy wybieram się na kurs instruktora kulturystyki bo wiem, że chcę pomagać innym ludziom w osiągnięciu wymarzonej sylwetki. Korzystając z okazji zapraszam serdecznie na mój fanpage na facebook’u: Wiola Malinowska Bikini Fitness.


Jagodowy Fit Styl: Dzięki za rozmowę. Życzę Ci powodzenia i trzymam mocno kciuki za dalsze sukcesy :)

Fot. Sylwester Szymczuk bodybuilding Photography


“Ku pokrzepieniu” na do widzenia :)



Jeśli kiedykolwiek pomyślisz: “nie dam rady”, “to się nie uda” wróć do tego artykułu. Wszystkie bariery Tworzymy sami w naszych głowach. Bez względu na cele, bez względu na to, na którym etapie ich realizacji jesteś, pamiętaj - dasz radę, osiągniesz to. Jeśli próbujesz, podejmujesz walkę ze swoimi słabościami i jesteś bliżej sukcesu.


Wiola, dzięki uporowi, ciężkiej pracy, konsekwencji w działaniu zdobyła swój Mount Everest.
Tym samym, jest namacalnym dowodem na to, że w sporcie ograniczenia nie istnieją, a chcieć znaczy móc. Nieistotne czy jesteś mamą/tatą na trzech etatach czy zabieganym studentem, nieważne ile lat dynda w Twojej metryce. Walkę o siebie, swoje zdrowie, lepsze samopoczucie, kondycję, formę, możesz zacząć w każdej chwili, w każdym wieku.


Dziewuchy Wy moje, nie każda z Was musi szlifować formę do Bikini Fitness, a męska część populacji ścigać się na wielkość bicka ze Szwarcenegerem ;) Wyznaczajcie sobie swoje cele, trzymajcie się swoich postanowień i realizujcie swój plan.


Jeśli natomiast czujesz, że coś zaczyna Cię przerastać, a przypływ “jesiennej rozlazłości” sprawia, że tracisz motywację, zatrzymaj się na chwilę, złap oddech i spójrz realnym okiem na swój plan. Może zbyt wiele oczekujesz w zbyt krótkim czasie, może za szybko gonisz za tą swoją upragnioną marchewką. Pamiętaj, że wszystko wymaga czasu i zaangażowania, ale co najważniejsze wiary w siebie, bo to ona pozwala robić i osiągać rzeczy niebywałe.


Pamiętajcie, że “nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko te, z których za szybko rezygnujemy”. Dlatego zmień “nie dam rady” na “zrobię to”. Wyświadcz sobie przysługę i próbuj, działaj, bo nic się nie wydarzy bez Twojej obecności.


Dzięki takim osobom jak Wiola, nakręcam się jak królik Duracell i lecę na trening realizować swoje cele. Mam nadzieję, że Wy też ;)



Peace ;)



8 komentarzy:

  1. Bardzo motywujący wywiad, jestem pełna podziwu dla determinacji Wioli i trzymam kciuki za jej dalsze sukcesy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma moc kobieta, oj ma :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. ale cycek juz nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niski poziom tkanki tłuszczowej rządzi się swoimi prawami ;) Pozdrawiam

      Usuń
  3. Czy Pani Wiola pochodzi z Gliwic lub okolic bo chyba ją widziałem na mojej siłowni :)))

    W każdym razie gratulacje!

    OdpowiedzUsuń