czwartek, 6 sierpnia 2015

Dlaczego nie musisz rezygnować z czekolady ;)


Nie dam sobie za to ręki uciąć, jednak intuicja mi szepce do ucha, że 99,9 % populacji na świecie uwielbia czekoladę. Reszta gra w jednej drużynie z moim tatą, który od zawsze powtarza, że najbardziej ze wszystkich słodyczy lubi śledzie.

Na potwierdzenie mojej nigdy niezawodnej intuicji, przytoczę słowa amerykańskiej pisarki, której nazwiska nie pamiętam, a brzmią one tak: "Badania wskazują, że czternastu z każdych dziesięciu ludzi lubi czekoladę." Any questions? ;)

Czekolada nie zadaje pytań, czekolada rozumie


Zróbmy teraz szybciutki test. Usiądź wygodnie, zamknij oczy i pomyśl o pierwszym skojarzeniu/wspomnieniu jakie zapuka do Twojej głowy na hasło: czekolada.

Ja przewinęłam swój film solidnie wstecz (dzieciństwo). Pomyślałam o chwili, gdy moja mama robiła czekoladowy krem do wafli. Kuchnia cała przesiąknięta tym boskim zapachem, a ja stercząca przy niej jak surykatka. Gdybyście widzieli moje szczęście nieopisane, kiedy dostałam do dzioba, po ciągnących się w nieskończoność sekundach proszenia, łyżeczkę ze wspomnianym kremem ... ;) Zaraz potem leci kolejna klatka i pierwszy "czekoladowy telegram" na zamówienie, który dostałam od mojego B., na wspólnych wieczorach przy lampce wina i gorzkiej czekoladzie do wina dobranej, kończąc. Tak, dla mnie bez wątpienia te wszystkie kadry z życia lądują pod jednym hasłem: przyjemność. Zakładam, że u Was też :)

"Z chemicznego punktu widzenia, czekolada to najbardziej perfekcyjny pokarm na świecie" Michael Levine – dietetyk

Nie ma co ukrywać, większość z nas uwielbia być na czekoladowym haju. Już sam jej zapach wprowadza w stan przyjemnego “ endorfinowego upojenia”.
Jednak ze względu na tłuszcz i obecny w czekoladzie cukier, każdy kto ma na celu utrzymanie swojej zdrowej diety, bez względu na to jaki chce osiągnąć cel, unika czekolady w obawie przed przygarnięciem dodatkowych, niechcianych kilogramów. Czy rzeczywiście należy się czekolady tak obawiać?


Zalety jedzenia gorzkiej czekolady:

  • zawiera najmniej cukru spośród wszystkich czekolad
  • zawiera: magnez, potas, żelazo, fosfor, cynk, selen, kwasy tłuszczowe omega-6, błonnik, witaminy A, D, E i z grupy B
  • to solidna bomba antyoksydantów, które jak wiadomo mają zbawienny wpływ na nasz organizm tj: 
- flawonoidy: chronią przed miażdżycą, zakrzepami i udarem mózgu; wpływają korzystnie na mięśnie, uszczelniają naczynia krwionośne; działają przeciwzapalnie i antynowotworowo; usprawniają przepływ krwi do mózgu (poprawa zdolności skupiania się) oraz siatkówki oka, czyli korzystnie wpływają na wzrok chroniąc oczy przed chorobami; sprawiają, że organizm (a po treningu mięśnie) lepiej wchłania składniki odżywcze.

- polifenole: wzmacniają nasze serce zmniejszając tym samym ryzyko wystąpienia zawału i chorób serca (o 37%), obniżają ciśnienie krwi; działają również przeciwzapalnie, przeciwmiażdżycowo i antynowotworowo.

Wymienione wyżej antyoksydanty licznie występujące w ziarnach kakaowca mają oczywiście bardzo korzystny wpływ na poprawę kondycji skóry (gładsza, nawilżona, odporna na działanie promieni uv) i opóźniają procesy starzenia. A to wszystko dlatego, że poprawiają krążenie w naczyniach włosowatych zewnętrznej warstwy skóry, przez co lepiej wykorzystują tlen i składniki odżywcze. Chronią organizm przed wolnymi rodnikami, które uszkadzają komórki. Zmniejszają ryzyko zachorowań na cukrzycę i alergie.
  • zawiera związki, które pobudzają mózg do pracy m.in pirazyny, które wpływają na poprawę pamięci i koncentracji. Zmniejszają ryzyko wystąpienia demencji i choroby Alzheimera; u osób starszych usprawniają funkcje poznawcze.
  • jedzenie gorzkiej czekolady poprawia nastrój, podnosząc poziom serotoniny czyli hormonu szczęścia, a to za sprawą obecnej fenyloetyloaminy (substancja psychoaktywna z grupy endorfin, którą produkuje nasz organizm, gdy jesteśmy zakochani) oraz cynku, selenu jak i sporej ilości magnezu, który zbawiennie wpływa na układ nerwowy.
  • obniża poziom kortyzolu, który wytwarza się m.in. poprzez stres. Jego nadmiar prowadzi do poważnych schorzeń m.in. nadciśnienia tętniczego, chorób serca, udarów, odkładania się tkanki tłuszczowej wokół organów, a nawet depresji.
  • teobromina i niewielkie ilości kofeiny mają działanie pobudzające, energetyczne i wspomagające pracę mózgu. Ponadto sama teobromina: pobudza do pracy nerki i oczyszcza je ponieważ ma delikatne działanie moczopędne. Zmniejsza tym samym skłonności do infekcji układu moczowego. Działa przeciwzapalnie, podobno również ma działanie łagodzące kaszel lepsze niż kodeina. Po wysiłku fizycznym i psychicznym działa regenerująco na nasz organizm.
  • gorzka czekolada zawiera antybakteryjne składniki - taniny, które uwaga uwaga, hamują tworzenie się kamienia nazębnego. 
  • zostało naukowo udowodnione, że jedząc gorzką czekoladę później odczujemy głód i zjemy o 15% mniej kalorii (duża ilość białek i błonnika). 
  • masło kakaowe (częsty składnik kupnej czekolady) zawiera kwas oleinowy, który obniża poziom "złego" cholesterolu.
  • ciekawostka przyrodnicza – powąchanie gorzkiej czekolady hamuje apetyt. Jej zapach wytwarza związki, które w pewien sposób wpływają na grelinę tj. hormon głodu. Efekt utrzymuje się podobno do godziny czasu. Testowałam, na mnie nie działa. Ale może dlatego, że głód mi już przez pępek machał, przypominając o swoim istnieniu. Efekt był odwrotny, chciałam zażreć tabliczkę przed obiadem ;) Nie zeżarłam, gotowałam na pełnych obrotach ;p

A teraz zapomnij o tym, że wszystkie w/w punkty, które właśnie przeczytałaś/eś dotyczą gorzkiej czekolady. Tak naprawdę większość z nich, to zalety ziaren kakaowca, dzięki którym gorzka czekolada zyskuje na wartości. Nie bez powodu kakao nosi miano "super food".

Czekolada, czyli kakao


Czekoladożercą jestem od kołyski :) Całe szczęście już dość dawno wyleczyłam się z jej, słodszej niż bajki Disney'a, mlecznej koleżanki, którą obecnie uważam za profanację czekolady. Mimo tego, że czekoladę uwielbiam, zawsze moim number 1 jest surowe kakao.

Często używam w kuchni, nie tylko wtedy, gdy złapie mnie chęć na słodycza. Lubię dodawać odrobinę do owsianki czy jaglanki na śniadanie, koktajlu owocowego, owocowo-warzywnego, a rozgnieciony banan z kakao i bakaliami – najszybszy deser świata, robi robotę ;) Jest tak wiele opcji na dogodzenie swoim kubkom smakowym, zapraszając tym samym sporo pożytecznych gości do naszego organizmu.

Dlatego zachęcam Was do kupowania prawdziwego, surowego kakao (można dostać mielone jak i również całe ziarna) i włączyć do swojego menu. Zapewniam, że pysznie i zdrowo go urozmaici.

Jak wybierać czekoladę


Szybka lekcja historii. Pierwsza tabliczka czekolady powstała w 1839 roku, a w jej skład wchodziły 3 składniki: kakao, cukier i kozie mleko. Koniec lekcji. Jaki morał? Zrobienie czekolady w domu jest dziecinnie proste. Skoro więc mamy ten komfort i moja ulubiona opcja “zrób to sam” jest i w tym przypadku dostępna, mamy niezbity dowód na to, że cuda się zdarzają ;)

Jeśli jednak nie chcemy bawić się w Charlie’go, a kuchni zmieniać w fabrykę czekolady, sięgnięcie po gorzką, dobrej jakości czekoladę ze sklepowej półki, to żadna mission impossible.


Na co więc zwracać uwagę przy wyborze gorzkiej czekolady? Wyznacznikiem jakości jest:
  • procentowa ilość kakao (nie kupujcie takiej, która ma mniej niż 70%)
  • ilość składników: im mniej tym lepiej (do jej wytworzenia potrzebne jest tak na dobrą sprawę kakao, tłuszcz i cukier)
  • brak w składzie niepotrzebnych E, głównie E476 (polirycynooleinian poliglicerolu) to emulgator i stabilizator, dzięki któremu producent może sporo zaoszczędzić podczas procesu produkcji, uszczuplając dość znacznie porcję kakao dodawanego do produktu; częste spożywanie tej substancji nie jest wskazane i niesie ryzyko zaburzenia funkcjonowania jak i stałego uszkodzenia nerek oraz wątroby. Nie bez powodu E476 jest niedozwolone w niektórych krajach. 
  • rodzaj użytego tłuszczu oraz cukru jakim czekolada została posłodzona


Jeść czy nie jeść?


Jedzenie gorzkiej czekolady dobrej jakości, najlepiej homemade, bądź prawdziwego, naturalnego kakao wprowadzi do naszego organizmu wiele korzyści.

Czy to "zły" słodycz? Bo tłuszczu sporo (fuj, fuj, tłuszcz taki niedobry w dzisiejszych "light czasach"). Moim zdaniem nie. To bez wątpienia jedna z najzdrowszych i najbardziej wartościowych opcji deseru. Owszem, jest to przyjemność dość kaloryczna, ale kluczem (jak we wszystkim) jest umiar.

Choć przyznam (tak na marginesie), że gdy mam dobry dzień potrafię wyczerpać miesięczny limit na cukry proste, wciągając pół tabliczki z prędkością światła, a co ;P

Na do widzenia, tak dla jasności i braku jakichkolwiek nieporozumień. Mlecznej czekoladzie, wyrobom czekoladopodobnym, batonikom, czekoladkom nadziewanym wszystkimi kolorami tęczy, mówimy zdecydowane i stanowcze: NIE. Gorzka czekolada dobrej jakości o wysokiej zawartości kakao, jedzona z umiarem: TAK. Ostatnia, zdecydowanie najlepsza z możliwych opcji, czyli stosowanie na kuchennym placu zabaw prawdziwego, naturalnego kakao - zdecydowane i stanowcze TAK.

Na zdrowie ;)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza