wtorek, 30 czerwca 2015

AB Wheel - kryptonim mały wymiatacz ;)


Dziś słów kilka o tym, na pierwszy rzut oka niepozornym urządzeniu, które po bliższym spotkaniu pokazuje rogi ;) Na początku możliwe, że znienawidzisz. Jednak z czasem Twoje nastawienie zmieni się diametralnie, ponieważ trening z tym urządzeniem to niezły wycisk, spore wyzwanie i jednocześnie gwarancja świetnych efektów tej ciężkiej pracy.

Otwarcie przyznaję, że w moim przypadku nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Dlaczego? Ponieważ zwyczajnie nie chciało mi się tracić czasu (i nerwów ;)) na siłowni, aby szlifować technikę. Postanowiłam więc przygarnąć kółko do domu i na spokojnie próbować się dogadać.

Jeśli zdecydujesz się na zakup (koszt naprawdę niewielki) musisz być uważna/y i skupiona/y już na pierwszej randce. Wbrew pozorom to nie jest trening "na 5 minut". Gdy się za niego zabierasz, wyłączasz wszystkie sielsko grające w głowie świerszcze i skupiasz 100% uwagi na poprawności wykonywanego ćwiczenia. Pierwsze próby możesz wykonywać przed lustrem, aby obserwować swoje ciało i kontrolować ruch. Nie możesz wyginać odcinka lędźwiowo-krzyżowego w łuk i zadzierać głowy. Jeśli podczas wykonywanego ruchu nie czujesz maksymalnego napięcia mięśni brzucha, jest to sygnał, że coś robisz nie tak.



Jakie korzyści wypływają z tego związku?


Przede wszystkim trening z kółkiem AB Wheel znacznie poprawi Twoją siłę i stabilizację, ponieważ angażuje do pracy mięśnie głębokie. Ćwicząc z tym kółkiem wycisk dostają nie tylko mięśnie brzucha. Poczujesz, że pracują niemalże wszystkie mięśnie górnych partii (pleców, klatki piersiowej, ramion, grzbietu). W pewnym stopniu angażowane są nawet mięśnie czworogłowe i przywodziciele ud, a także mięśnie pośladkowe wielkie. Ponadto bez najmniejszej wątpliwości, ćwiczenie to wpłynie na utrzymywanie poprawnej postawy ciała, zwiększy Twoją siłę i poczucie równowagi, zmniejszy ryzyko wystąpienia kontuzji podczas uprawiania innych sportów.


Jak i ile ćwiczyć?


Nie będę sugerować ile serii i powtórzeń wykonywać, to kwestia indywidualna. Ćwiczenie jest naprawdę wymagające więc na początku rób tyle ile dasz rade. Jedyna wskazówka z mojej strony, żeby wszystko miało ręce i nogi, rozłóż ćwiczenie na 3-4 serie w każdej staraj się zrobić tyle samo powtórzeń (pełnych i dokładnych). Nie zniechęcaj się jeśli początkowo będzie to 4-5. To trochę tak jak z pompkami. W pierwszy dzień wysiadasz po 5-ciu, a przy regularnym ćwiczeniu lecisz z tematem na pełnej :)

Jak podczas każdego treningu, tak również i w tym przypadku, można zwiększyć jego intensywność.

Pierwszy etap: ćwiczenie wykonywane z pozycji na kolanach.
Drugi etap: dołożenie obciążenia np. mały plecak, stabilnie założony na plecy, wypełniony czymkolwiek byle żeby nie dźgało w plecy.
Trzeci etap: wykonanie ćwiczenia z pozycji stojącej, ale to już level master.

Proponuję najpierw szlifować technikę zaczynając od etapu pierwszego, aby perfekcyjnie ogarnąć to ćwiczenie. Następnie stopniowo podnosić poprzeczkę.

To naprawdę genialne ćwiczenie fundujące rewelacyjną pracę mięśni. Na drugi dzień poczujecie nawet najmniejsze i najgłębiej zaszyte w ciele mięcho. Bez dwóch zdań, to kółeczko potrafi skopać dupsko ;)

Sama jestem jeszcze na etapie dogadywania się z tym małym diabłem więc domyślam się, że moja technika nie jest perfekcyjna. Pokusiłam się jednak o nakręcenie filmiku. Ćwiczenie powinno wyglądać mniej więcej tak ;)






8 komentarzy:

  1. Podpisuję się obiema łapkami. To jest nieprzeciętne diabelstwo, ale efekty... MEGA! Przerabiałam wszystko, bo też mam lekkiego świra na punkcie swojego brzucha i nic nie dało takiego efektu. Początki były trudne. Za słabe ręce, kontuzja, ale nie poddałam się i dziś patrząc w lustro mogę powiedzieć WELL DONE!. Do treningów dokładam go 3 razy w tygodniu 3, 4 serie po 10 razy. Pozycja oczywiście jeszcze z kolan :) Ale znam magików, którzy robią to z pozycji stojącej. Czasem się zastanawiam czy to ludzie z tej planety ;) Pozdrawiam
    Monia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, to Ty zafundowałaś mi mobilizacyjnego kopa, dzięki któremu zdecydowałam się przygarnąć to cholerstwo pod swój dach ;) Jestem Ci za to bardzo wdzięczna :) Ściskam!

      p.s Zdecydowanie, Ci ludzie nie są z tej planety ;)

      Usuń
    2. Serio?? Cieszę się zatem :D Fajnie, że zrobiłaś ten wpis, bo będę miała gdzie kierować kolejnych znajomych, którzy się pokusili na jazdę na diabelskim kółku :P

      Sobie i Tobie życzę wytrwałości :D

      Usuń
    3. Serio, serio :) Wspominałaś o tym diabelstwie pod moim postem na temat katowania brzucha. Wtedy podchodziłam do niego jak pies do jeża. Potem pokusiłaś zdjęciami na insta (Twój brzuch wygląda świetnie) i to zmobilizowało mnie do przygarnięcia kółka pod swój dach ;) Nie żałuję, jest moc :) Trzymam kciuki za nas i za każdego kto podejmie się walki z tym małym diabłem ;p Ściskam Cię mocno :)

      Usuń
  2. Mam takie kółko w domu ale nie bardzo wiedziałam jak z nim ćwiczyć i jak widzę robiłam to źle :/ chce akurat stracić parę centymetrów głównie w pasie więc będę musiała zacząć się dogadywać z moim kółeczkiem bo brzuszki nie dają pożądanego efektu. Filmik bardzo pomocny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że mój filmik jest dla Ciebie dobrą wskazówką :) Życzę powodzenia i trzymam kciuki za efekty :) Jeśli znajdziesz chwilkę możesz przeczytać mój post "Jak dogadać się ze swoim brzuchem - moje sprawdzone sposoby"(http://www.jagodowyfitstyl.pl/2015/04/jak-dogadac-sie-ze-swoim-brzuchem-moje.html), w którym udzielam kilku rad i podaję skuteczne ćwiczenia :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. nigdy nie ćwiczyłam z takim kółkiem :)

    OdpowiedzUsuń