poniedziałek, 30 marca 2015

Jak zacząć trenować, czyli moje ABC

Przyjemny wieczór, zielona herbata z imbirem i cynamonem w kubku, z głośnika ulubione brzmienia. Klimat idealny. Na kolanach mój mruczący, przesypiający 25- tą godzinę kot. W końcu ja, gapiąca się na migający, niemalże hipnotyzujący mnie kursor i pomimo tego, że wiem jaki przekaz dziś do Was popłynie, zwyczajnie nie wiem jak zacząć. Wzniosłym cytatem, falą retorycznych pytań: ale dlaczego? w czym problem? o co w tym chodzi? Wiem doskonale, że to niełatwy kawałek chleba. Dlatego na wstępie, w telegraficznym skrócie: chcesz włączyć w swoje życie aktywność fizyczną? DZIAŁAJ !!



Poniedziałki 5-cio dniowe, korki, radio męczy uszy Dodą czy inną pseudo gwiazdką, w brzuchu burczy, a głowa marzy o poduszce..i gdzie w tym wszystkim trening? Otóż wcześniej zaplanowany, uratuje Twoje samopoczucie !
Nie dam Wam recepty na to jak zawsze mieć na niego chęć. Bądźmy poważni, cuda z szafki nie wylecą, kolorowe bańki z nieba też nie spadną. Nie ma na to złotego środka, wszystko zależy od nas i każdy powinien zdawać sobie z tego sprawę.

Czytasz i myślisz: “Do rzeczy kobieto !”. Już :) Poniżej wrzucam kilka prostych wskazówek z mojego doświadczenia.

  • Przykazanie pierwsze: przeszukiwanie internetu nie jest spoko
Wiem sama po sobie, że od informacji z sieci można oszaleć. Kiedyś nałogowo czytałam wszelakie poradniko-newsy, ale dałam sobie spokój. Głowa mi pękała od nadmiaru wiedzy, często bezużytecznej. Ponadto, takim działaniem tylko przedłużasz proces "nic nie robienia" i na własne życzenie wprowadzasz się w stan chaosu.

  • Przykazanie drugie: Twój przewodnik ma na imię CEL
Zasada stara jak świat, ale to fundament sukcesu. Ustalaj swoje cele i priorytety, a na pewno się nie pogubisz. Będziesz mieć wszystkie treningi pod kontrolą i w swoim, odpowiednim dla siebie tempie, będziesz zdobywać swoje cele.

  • Przykazanie trzecie: znajdź swój sportowy flow
Nie leć za tym co aktualnie jest "w sportowej modzie", albo co gorsza za tym sportem, który króluje aktualnie w grupie Twoich znajomych. Musisz podejść do tematu czysto indywidualnie. Próbuj, eksperymentuj. Nie bój się zdartych paznokci i łokci, kolekcji pęcherzy na rękach i stopach. Szukaj takiej aktywności fizycznej, która będzie dawać Ci satysfakcję.

  • Przykazanie czwarte: motywacja tak, ale nie ze zdjęć
Nie jestem entuzjastką wyklejania sobie ścian, ekranu monitora, wyświetlacza w smartfonie zdjęciami "fit ciał". Zbija z tropu, często nokautuje. Zamiast motywować, demotywuje. Po co to? Inspiracje owszem, jakie? Ludzie silni, wytrwali, zdeterminowani, bez względu na wszystko pozostający w ogniu walki. Niech motywują osobowości, a nie obraz. Patrz w swój kubek herbaty, rób swoje, a na pewno osiągniesz własny cel.


  • Przykazanie piąte: odrzuć "odjutronizm"
Potem, jutro, innym razem - nie ma ich w Twojej terminologii !
Nie czekaj na moment, w którym jakaś część Twojego ciała zacznie urządzać koktajl party, pozbawiając Cię kontroli i fundując "Lost highway" jak u Lynch'a. TERAZ ! To jedyny termin jaki istnieje. Po co czekać, na co? No właśnie, ja też nie wiem. Nie analizuj, nie rozkładaj na czynniki pierwsze, jeśli w Twojej głowie pojawiła się myśl, żeby wprowadzić w swoje życie sport – działaj, nie trać czasu.

  • Przykazanie szóste: ćwiczenie w duecie bywa zdradliwe
Nie oszukujmy się, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Nie można liczyć na to, że koleżanka/kolega zmotywuje, a wspólne ćwiczenie będzie lepszym wyborem. Według mnie to najgorszy plan ever. Często mający swój finisz na plotkach, siedzeniu i nic nie robieniu, uaktywniający maksymalny syndrom lenia zamiast powera. Praca nad swoim ciałem to równoczesna praca nad swoim charakterem. Jesteś na ringu, gdzie musisz pokonać własne słabości, złe nawyki. Sam.

  • Przykazanie siódme: kto pyta nie błądzi
Uderzaj do trenera (w klubie fitness, siłowni itd), znajomego, który nałogowo uprawia sport jaki Cię interesuje, obserwuj sportowca, który na fan page udziela rzetelnych porad. Czerp potrzebne informacje tylko i wyłącznie z pewnego źródła.

  • Przykazanie ósme: organizacja rzecz święta
Krótko, zwięźle i na temat, planuj każdy trening, wystarczy z dziennym wyprzedzeniem. Unikniesz zakłopotania, zyskasz na czasie, bałagan w harmonogramie nie będzie Ci groził.


Powyższe punkty niby banalne, ale zapamiętanie tych kilku wskazówek sprawi, że sport w Waszym życiu przestanie być wypadkiem-przypadkiem tylko zmieni się w stały punkt programu.
Myślisz, że Twój dzienny rozkład jazdy stanie na głowie? Początkowo może i tak, ale w krótkim czasie będziesz mieć wszystko ustawione jak w zegarku, a czasu będzie więcej. Gdy wbijesz się w rytm, Twój dzień będzie uporządkowany, na trening zawsze znajdziesz czas i będziesz działać na wysokich rejestrach.

Każdy trening, bez względu jaki, jest zawsze krokiem w przód. Natomiast jego brak, nie jest staniem w miejscu, ale dużym krokiem w tył. Udowadniaj sobie za każdym razem jak świetny/a i silny/a jesteś. To właśnie działanie rozwija w nas siłę i motywację do dalszych zmagań.


Jakie są moje źródła inspiracji? Od zawsze fascynują mnie ludzie, którzy z determinacją, poświęceniem i konsekwencją dążą do samospełnienia. Osobowości ludzi związanych ze sportem, ich energia, mentalność, pasja. Niektórych mam na wyciągnięcie ręki, są z mojego otoczenia i możliwe, że nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jak ogromną są inspiracją. Inni wpisani już niestety w karty historii, dla mnie - nieśmiertelni. Ostatnią kropką w tym poście będzie dziś myśl, bez wątpienia niebanalna, jedna z moich ulubionych:

"Zwycięzcy są zrobieni z czegoś, co znajduje się w głębi nich samych: pragnienie, marzenie, wizja. Muszą mieć wytrzymałość do ostatniej minuty, muszą być trochę szybsi, muszą mieć umiejętności i wolę. Ale wola musi być mocniejsza niż umiejętności. " Muhammad Ali

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz